Wersję językowe
Polski Niemiecki Angielski


Artykuł pt "Prace w drewnie trzeba lubić" autorstwa Wiesławy Chlebowicz Ecclesia nr 2/2006
Strona 1 artykułu.
Strona 2 artykułu.
Strona 3 artykułu.


Artykuł pt "W pracowni Zygfryda Grossa" autorstwa Teresy Sienkiewicz-Miś z Gościa Niedzielnego nr 51-52 20-27.12.1998r
W pracowni Zygfryda Grossa
Teresa Sienkiewicz-Miś

Wąska uliczka Szkolna prowadzi mnie do pracowni rzeźbiarza. Wyglądające zza dużych szyb figury zastępują szyld. Wiem , że dobrze trafiłam. Wchodzę do ogrodu. Spod pierwszego śniegu przedostają się kamienne kompozycje, wśród nich niewielkie iglaki, pozbawione liści winorośla przytulają się do muru ogrodzenia. Żałuję, że nie trafiłam tu wiosną.
      Zygfryd Gross urodził się w Leśnicy i pozostał jej wierny. Warsztat ojca, wytrawnego mistrza kołodziejstwa, rozbudował i stworzył w nim własne królestwo rzeźbiarskiej sztuki. Zanim to się stało, skończył szkołę średnią i równocześnie zawodową, przez siedem lat poznawał tajniki snycerstwa u mistrza Franciszka Masarza w Rybniku, po czym w 1961 roku zdał egzamin czeladnika, następnie zdobył tytuł mistrzowski, rozpoczął studia na Akademii Sztuk Pięknych jako wolny słuchacz, niestety, wcielenie do wojska nie pozwoliło mu sfinalizować tego ostatniego zamiaru. W 1979 roku Minister Kultury i Sztuki nadał mu honorowy tytuł mistrza rzemiosła artystycznego ze specjalnością rzeźby w drewnie.
      Figurki świętych, postaci Matki Bożej, św. Józefa, św. Anny Samotrzeciej, Chrystusa spoglądają z wysokości najwyżej umieszczonej półki. Pod nimi rzeźby większe. Z boku główki gnomów, to pozostałości zamówienia realizowanego dla jednego z klubów golfowych. Pan Zygfryd pokazuje mi piękną, wysmukłą postać Madonny z Dzieciątkiem: - Ten wzorzec zakupiła ode mnie znana firma włoska do wyłącznego jej kopiowania.
      Pracownia na parterze jest świadkiem wielu zmagań z materią, zanim wyłoni się z niej dwumetrowa postać Chrystusa Miłosiernego z kościoła św. Jacka w Opolu, czy wspaniała, monumentalna rzeźba św. Barbary z kościoła w Bełchatowie. Nie wiem, co jest w tym procesie najważniejsze, czy dobór drewna, czy zamysł autora, czy jego cierpliwość dochodzeniu do tej końcowej, widzianej gdzieś w głębi artystycznej wizji, formy. Dlatego męczę mojego rozmówce, być może nudnymi dla niego pytaniami. święta Cecylia - jeden z elementów organów na Górze św Anny
      Dowiaduję się, że najchętniej Zygfryd Gross rzeźbi w drewnie lipowym, chociaż nie stroni też od innych gatunków drewna, gdy wymaga tego dobro dzieła. Architektoniczną budowę organów w Bazylice św. Anny Samotrzeciej wykonał z trwalszego od innych drzewa dębowego. Zanim jednak drzewo będzie gotowe do obróbki, musi latami schnąć jak podkreśla rzeźbiarz: "naturalnie schnąć". Służy temu specjalny magazyn, w którym drewno sezonowe jest w zależności od gatunku i grubości, niektóre z kawałków dębu czekają na przykład aż dziesięć lat na swoją kolejkę dostąpienia do warsztatu rzeźbiarza.
      Projekt rzeźby powstaje najpierw na papierze. Potem twórca kształtuje model z gliny, który pozwala mu korygowanie przestrzennej formy dzieła. Kolejnym etapem jest klejenie i dopasowywanie drewna do wymiarów odpowiednich dla przyszłej rzeźby. - Teraz można już wykuć w bryle drewna szkic rzeźbiarski i rozpocząć długą drogę dokonywania ciągłej korekty formy, aż osiągnie się jej końcowy kształt - mówi Zygfryd Gross. Najwięcej czasu zabierają końcowe prace, gdy trzeba dopracować rzeźbę w najmniejszych jej detalach, wymodelować anatomiczne szczegóły i zawiłości ornamentyki. Pan Gross nie ma pomocników, uważa, że dzieło, pod którym się podpisuje, musi sam wykonać do końca. Inaczej gryzłoby mnie sumienie - mówi twórca. Ostatnie czynności to bejcowanie, woskowanie lub polichromowanie.
      Religijność matki Zygfryda Grossa wywarła wielki wpływ na jego formację katolicką w dzieciństwie i zadecydowała o jego dojrzałym byciu w Kościele. Jako ministrant spędzał wiele godzin przed ołtarzem, przyglądając się niemal każdego dnia dziełom sztuki, co z pewnością wywarło niebagatelny wpływ na obrany przez niego kierunek w sztuce, zdecydowanie sakralny. Jego rzeźby realistyczne i sugestywne w wyrazie, często bardzo surowe, ale i pełne matczynego ciepła delikatne Madonny z Dzieciątkiem, radosne Aniołki, wyniosła, pełna godności św. Barbara, Rodzina Święta i wiele innych rzeźbionych przez niego postaci znajduje się w kościołach w Polsce i za granicą. Najwięcej w diecezji opolskiej, gliwickiej i katowickiej, między innymi w Żędowicach, Rozmierce, Rożniątowie, Steblowie, Dziewkowicach, Szczepanowicach, Szymiszowie, Chmielowicach, Sosnowcu, Psarach, Katowicach, Opolu, ale również w Bełchatowie, Częstochowie, Wrocławiu, Warszawa, Rzeszowie, w Berlinie i we Włoszech.
      W roku 1978 Zygfryd Gross został laureatem prestiżowej nagrody im. Brata Alberta Adama Chmielowskiego, przyznawanej za wybitne osiągnięcia w dziedzinie sztuki sakralnej. Zygfryd Gross otrzymał ją za kościelne rękodzieło artystyczne. Prace artysty eksponowane są na wystawach organizowanych w galeriach artystycznych w Krakowie, Warszawie, Łodzi, Częstochowie, we Wrocławiu, za granicą (głównie w Niemczech).
      Raz wystawił na użytkowej wystawie w Opolu wykonany przez siebie komplet wypoczynkowy, za który zdobył najwyższa nagrodę – Laur "Najlepszy Produkt".
      Wystawy i nagrody są tylko epizodami codziennym żmudnym zmaganiu twórczym. Codzienność to godziny i dnie spędzone nad bryłą drewna, to powolne wyzwalanie formy wymarzonej, najdoskonalszej. Czy zawsze się to udaje, wie tylko twórca. Przeciągam rozmowę z panem Zygfrydem, spokojnie pijemy kawę. Obok rozjaśnione piętro pracowni pełne rysunków, szkiców dawnych i obecnych, pamiątkowych modeli w glinie zrealizowanych już kiedyś rzeźb, głów, popiersi.
      Oderwałam mistrza od pracy, która całkowicie go pochłania od jakiegoś czasu. Wykonuje barokowy wystrój do nowych organów w sanktuarium na Górze Świętej Anny. Ten instrument został od podstaw zbudowany przez czeską firmę Grygara i wykonana została drewniana jego architektura. Na samym szczycie organów widnieje postać św. Cecylii, wyrzeźbiona przez mistrza Zygfryda Grossa, teraz realizowana jest bogata ornamentyka, pełna barokowo-rokokowych splotów akantu, a w przyszłości wyrzeźbione zostaną muzykujące aniołki. Pod pozytywem organów umieszczone zostały już na liściach akantu rozśpiewane postacie aniołków. Gdyby udało się konsekwentnie zrealizować do końca ambitny projekt, wykonany przez wytrawnego znawcę baroku Georga Mitschke, organy na Górze Świętej Anny należałyby niewątpliwie do najpiękniejszych na Śląsku, jedynych w pełni barokowych organów zbudowanych w powojennej Polsce.
      – Swój spokój w pracowni - mówi pan Zygfryd Gross – zawdzięczam żonie Annie, która wszystkie obowiązki, łączące mnie z pracą wykraczającą poza pracownię, przejęła na siebie.
Dziękuję gospodarzowi za rozmowę, żałując w skrytości, że czas tak szybko płynie.


Artykuł pt "Niebo Grossa" autorstwa Małgorzaty Krysińskiej NTO z 20.12.1996r.
Zdjęcie: Paweł StaufferNiebo Grossa
Małgorzata Krysińska

Z ołówkiem i dłutem w ręku minęło mu już z góry trzydzieści lat. Tworzy i marzy na przemian. Efektem tych twórczych zmagań są Rzeźby uświetniające już kilkadziesiąt polskich kościołów. Marzeniem życia-wykonanie olbrzymich rozmiarów "Ostatniej wieczerzy", która by miała wzbogacić surowe dotąd wnętrze położonego blisko zamku królewskiego kościoła w Madrycie.
      Zygfryd Gross. Artysta sakralny z Leśnicy. Rzeźbi przeważnie w lipie, choć zdarza się, że i w dębie. Siłą swej wyobraźni i rąk zaklina martwe drewniane kloce w figury tak bardzo realistyczne, że sprawiające wrażenie, iż tylko na chwilę zastygło w nich życie. Każda z nich ma swoją historię, pełną rozterek, niepokojów twórczych, poszukiwań artysty.
      Od pomysłu do jego realizacji mija kilka tygodni. Czasem, gdy któryś z pomysłów jest już wystarczająco mocno utrwalony w pamięci, artysta od razu chwyta dłuto. Znacznie częściej jednak najpierw przez kilka dni ślęczy nad rysunkiem- szkic musi być wierny obrazowi, który zrodził się w głowie, a przy tym perfekcyjny pod względem anatomii. Gdy rysunek jest gotów, twórca formuje z gliny model, i dopiero po jego ukończeniu ( trwa to do miesiąca) przystępuje do rzeźbienia. Jeśli figura jest duża - np. trzymetrowa – zajmuje mu to około ośmiu godzin dziennie przez kilka tygodni.
      Dzieła Grossa rozsiane są po całej Polsce. Część z nich zobaczyć można w otwartej przez artystę galerii na Górze Św. Anny inne w kościołach. W Opolu: Maryję i Józefa - w kościele Świętego Jacka. W kościele w Dziewkowicach - św. Annę i Joachima. W Bełchatowie - świętą rodzinę i św. Barbarę. W Warszawie i w Chmielowcach - Chrystusa, w Rudach Śląskich - aż sześć różnych figur, w tym przegiętego pod krzyżem św. Franciszka.
      Dzieło życia artysty jeszcze nie powstało, ale na ścianie pracowni wisi już jego projekt. "Ostatnia wieczerza". Jednak zupełnie inna niż wyobraził ją sobie Leonardo da Vinci. Na pierwszym planie widać stojącego Chrystusa, w kierunku którego rozemocjonowani apostołowie wyciągają dłonie. Twarz jednego z nich jest – zapamiętaną przez rzeźbiarza jeszcze w dzieciństwie - twarzą dziada z ruskiej bajki. Na stole nie ma nic, oprócz bochna chleba.
      Figury - planuje Gross – będą wielkie, co najmniej trzymetrowe. Być może staną kiedyś - marzy - w budowanym od kilkudziesięciu lat madryckim kościele, który wraz z żoną oglądaliśmy podczas wakacji.

Strona z artykułem.


Artykuł pt "Przebojem do biznesu" z Naszej Gazety - październik 1995r.
Rewelacyjny model kompletu wypoczynkowego opracował artysta rzeźbiarz specjalizujący się w rzeźbie sakralnej.
Przebojem do biznesu

      Komplet mebli wypoczynkowych zaprojektowany przez leśnickiego artystę rzeźbiarza Zygfryda Gross stał się przebojem tegorocznego konkursu "Najlepszy produkt Opolszczyzny", organizowanego pod patronatem wojewody opolskiego. Pierwszy raz laur zdobył produkt, który jeszcze nie zdążył się pojawić na rynku.
      Dla jego twórcy nie jest to pierwsze wyróżnieniem. Zygfryd Gross ma na swoim koncie wiele nagród, w tym tak prestiżową jak "Nagrodę im. Brata Alberta", przyznawaną za twórczość religijną ( otrzymali ja m. in. K. Zanussi, S. Stuligrosz, K. Zachwatowicz).
      Laur "Najlepszy Produkt..." przyznaje się wyrobom, które rokują nadzieję na rynkowy sukces. Przede wszystkim muszą to być produkty wysokiej jakości.
      W komisji konkursowej zasiadają fachowcy z różnych branż – marketingu, technologii wykonania, plastycy. Jednogłośnie uznali oni, że meble Grossa to projektowy szlagier i będą się dobrze sprzedawać.
      Komplet został pomyślany jako meble łączące walory użytkowe z artystycznymi.
      - Fotele zazwyczaj – mówi twórca - wyglądają z tyłu jak stodoła. Tę nieciekawą stronę ustawia się do ściany. U mnie fotel jest estetyczny demensjonalnie, nie mniej ciekawy z tyłu, jak zapraszające siedzisko z przodu. Zaprojektowałem mebel, który można ustawić na środku pokoju jak dzieło rzeźbiarskie. Prototyp mebli.
      Będą to z pewnością meble drogie, ale nie za drogie jak na ich wartość jako mebla i zarazem dzieła artysty rzeźbiarza. Mają to być meble luksusowe. Twórca postarał się zapewnić maksymalne obniżenie kosztów materiałów materiałów produkcji. Wszystkie elementy mają kształt 1/3 koła, ale wyliczono je tak, że produkcja jest bezodpadkowa. Postarał się też o prostą technologię montażu. Komplet jest rozkładalny, po spakowaniu można go zmieścić w bagażniku samochodu. Montaż polega na poskręcaniu elementów. Technologia produkcji zatem, jeśli by ją dobrze opracować, nie musiałaby być bardzo skomplikowana.
      - Nie jestem producentem ani biznesmenem - deklaruje Zygfryd Gross. – Byłbym zainteresowany współpracą z firmami meblowymi, które przejęłyby mój projekt do powielenia. Prototyp jest gotowy, wykończony do ostatniego szczegółu. Tylko wziąć na maszyny i rozpocząć produkcję.
      Projekt kompletu został opatentowany.


Prototyp mebliPrototyp mebli









w górę



Wszystkie prezentowane prace chronione są prawem autorskim.
© Zygfryd Gross