Wokół wkładu Zygfryda Grossa w Ołtarzu Ojczyzny

Ks. dr Henryk Nadrowski, Poznań

Bezsprzecznie wielkim kunsztem jest tworzenie rzeczy nowych, nowatorskich. A temat historyczny i zarazem wątek patriotyczny, czyż nie wymaga nie tylko pieczołowitości w podejściu do tematu i całego kontekstu? Tu niezbędny jest i talent, i perfekcjonizm zawodowy, ale przecież także kreatywność. Opanowanie warsztatu musi uwzględnić również warunki konkursu lub zamówienia. Inwestor powinien mieć jasno sprecyzowane wymogi ideowe, programowe. Nie miałem okazji je poznać i dokonać konfrontacji założeń z realizacją. Podkreślić tu należy, że niezmiernie ważna jest faza kształtowania koncepcji a jednocześnie dialog z twórcą. Wiadomo, że decydenci i twórcy nie mogli pominąć wyrażonej publiczne przez Jana Pawła II sugestii, by był to „Ołtarz Ojczyzny”.

Powstaje pytanie, jak, w jaki sposób należało właśnie tu ten aspekt wyraziście podkreślić? Tym niemniej zaznaczyć należy, że u podstaw poczynań artystycznych dzieła rekonstruowanego czy rewitalizowanego, niezbędna jest znajomość tematu, jak i ducha epoki, do której twórca się odnosi. Rzecz w tym, by oddać klimat i atmosferę konkretnej czasoprzestrzeni, jak i wyrazić to we właściwej stylistyce. Język sztuki jest zawsze wyrazem i to nie tylko artystycznym. Jest też interpretacją a nawet komentarzem do danej kwestii.

Wcale niełatwym zadaniem jest pozostawienie w dziele własnego piętna. Całym kunsztem jest zaznaczenie indywidualnego, wręcz osobistego potraktowania swego zaangażowania, ale zarazem niejako ukrycie siebie w dziele. Wszak ostatecznie chodzi tu „o sprawę”, o „pospolitą rzecz”, a jednocześnie o swego rodzaju dydaktykę, przeżycie, ale i pobudzenie wyobraźni, doznań estetycznych i wzruszeń artystycznych, a wraz z tym o – krystalizowanie postaw, refleksji, medytacji. Skoro zaś to „Ołtarz Ojczyzny”, to zapewne adoracja eucharystyczna wzbogacona może zostać modlitewnym zamyśleniem wzbogaconym głęboką treścią wielu strof poetyckich. Choćby tekstem Ignacego Krasickiego: „Święta miłości kochanej Ojczyzny, Czują cię tylko umysły poczciwe! [...], co było traktowane jako niemal hymn narodowy. Kreatywna postawa modlących się wiernych zamyśli się i dokona właśnie tam reinterpretacji poetyckich impresji właśnie Jana Pawła II: „Myśląc Ojczyzna...”. Zapewne nie będzie niestosownością dokonać modlitewnego powiązania tych i innych tekstów i postaw „ojczyźnianych”, wręcz patriotycznych w tym właśnie miejscu i w tym kościele. Można by rzec, że pozostaje to niemal potrzebą chwili. Powiem więcej, pozostaje wiąż uaktualnianym i konkretyzowanym przesłaniem poprzez słowo i obraz.

Śmiem twierdzić, że wieloletnie doświadczenie „mistrza Zygfryda” zaowocowało dziełem, które doskonale wpisujące się nie tylko w zaproponowany temat, ale także w konwencję stylistyczną. Nie zapominajmy jednak, że dokonane dopełnienia są jednocześnie dziełem współczesnym, dziełem XXI wieku. Zapewne dokonania artysty staną się swego rodzaju ustawicznym natchnieniem i impulsem, by właśnie w warszawskim kościele świętego Krzyża i właśnie przed Najświętszym Sakramentem ciągle szeptem, wołaniem i medytacyjną ciszą, obwieszczać również tamże, jaki jest „Polaków portret własny”, żeby nawiązać do słynnej wystawy otwartej swego czasu w znajdującej się opodal „Zachęcie”. Oby tu na nowo zostało zreinterpretowane i przybierało wspólnotowy, ale i bardzo osobisty charakter słynne hasło: BÓG, HONOR, OJCZYZNA.

Oby to dzieło pobudzało do jedynej w swoim rodzaju interakcji. Propozycje Zygfryda Grossa są przykładem postawy kreatywnej, ale zarazem symbiozą i koordynacją ratio oraz ars. W tym kontekście niezbędny jest jeszcze jeden, wręcz fundamentalny czynnik, czyli fides. Warto tu dodać, że artysta owocnie od lat działa też właśnie w kręgu sacrum kościelnego.